16.10.2008 Tom Jones wydaje nową płytę
Legendarny amerykański piosenkarz brytyjskiego pochodzenia - Tom Jones - nagrał kolejną płytę. Najnowszy studyjny album wykonawcy tak nieśmiertelnych przebojów, jak: "Sex Bomb", ""What's New Pussycat" i "Delilah", nosi tytuł "24 Hours". Krążek ukaże się na polskim rynku w styczniu przyszłego roku. Pierwszy album Toma Jonesa dla wytwórni S Curve/EMI, został nagrany w Los Angeles w ciągu zeszłego roku, a jego produkcją zajęli się przede wszystkim Future Cut - drum 'n', bassowa ekipa znana ze współpracy z Lily Allen, Dizzee Rascalem i Goldiem. Na płycie znalazł się między innymi utwór "I'm Alive" (wyprodukowany przez S A M i Sluggo), żywiołowy utwór taneczny, który Tom Jones śpiewa z energią sugerującą… zasilanie atomowe, a także wysmakowany soulowy pierwszy singiel "If He Should Ever Leave You" oraz genialny popowy numer "Give A Little Love". Wszelkie wątpliwości zostały rozwiane: biali potrafią tańczyć. A Tom Jones jak nikt potrafi śpiewać energetyczne, imprezowe kawałki, choć to akurat wiadomo nie od dziś. Jednak "24 Hours" oferuje znacznie więcej. "The Hitler" Bruce'a Springsteena (w produkcji Betty Wright, Mike'a Manginiego i Steve'a Greenberga) to niezwykła, przepełniona smutkiem opowieść o zmęczonym życiem bokserze: Tom Jones oddaje rezygnację bohatera z dramatyzmem godnym Richarda Burtona w najlepszej szekspirowskiej formie. Atmosferę refleksji kontynuuje kluczowy utwór na płycie - "Seasons", w którym artysta bezlitośnie rozlicza się ze swoją przeszłością, śpiewając: "There's a reason for passing time, These are the seasons of my life" (Czas mija nie bez przyczyny, oto pory roku mego życia.) "24 Hours" to historyczny album Toma Jonesa, kwintesencja jego siły, dojrzałości i charakteru, co najlepiej pokazuje piosenka tytułowa: przejmujące dreszczem spojrzenie w otchłań wyśpiewane ze wzniosłą powagą. W wieku 68 lat Sir Tom Jones, który niedawno otrzymał tytuł szlachecki, wciąż pracuje na pełnych obrotach, uwielbia muzykę i pozostaje wielkim artystą. Dzięki "24 Hours" z pewnością powróci na szczyty list przebojów i do sal koncertowych świata oraz serc fanów. Sam artysta komentuje sytuację znacznie skromniej: "Otwieram znów kram. Zobaczymy, kto do mnie zajrzy."EMI Music/I.J.

